poniedziałek, 19 kwietnia 2010

W Pogoń....za zaskrońcem .

Jak zwykle, o tej samej porze, czyli o 16.00 poszłyśmy z Daisy na spacer. Tam gdzie zawsze, tymi samymi drogami.
Dejzuch się wyszalał, wybiegał , aż mnie to wszystko zdziwiło :D Szłyśmy wzdłuż rzeki , Daisy na murku ja po normalnej ścieżce ;) Aż tu nagle koło nogi prześlizgnął mi się zaskroniec. Obrzydliwy był. Paskudny. Wił się aż do samej trawy (fuuujjjj...) , a Daisy co zrobiła ?! W pogoń ZA NIM!!! Akurat szła na smyczy, więc ja poleciałam razem z nią. Krzyczę do niej: ,, Dejzuś , zatrzymaj się, czekaj!'' Stanęła , ale tylko dla tego ,że straciła z oczu węża. Ludzie którzy nas obserwowali na pewno mieli niezły ubaw. Sama potem zaczęłam się śmiać jak głupia. W takiej akcji to Daisy jeszcze nie widziałam :D

PS. Dejzuch był u fryzjera ;)

Zostawiam fotki :




Jutro dam więcej ;)

sobota, 6 lutego 2010

Witamy znowu na naszym blogu :)
Mamy dwie wiadomości:
1. Mamy nawy komputer, nareszcie szybciej chodzi!!! xD
2. Dzisiaj albo jutro dostanę nowy telefon !!!!Z lepszym aparatem :) W końcu będę mogła zrobić jakieś fotki ;)
Zostawiamy jakąś letnią foteczkę ;)
Moje słońce :*

wtorek, 19 stycznia 2010

Pierwszy post :)


Deasy- to jedno krótkie słowo , które dla kogoś innego może nic nie znaczyć.
Dla mnie jednak znaczy bardzo wiele...
Bo Deasy nie jest zwykłym psem....jest moim przyjacielem. Kiedy mi smutno, kiedy mi źle to właśnie ona sprawia ,że płacze ze śmiechu. To ona nauczyła mnie patrzeć na świat sercem, to ona nauczyła mnie kochać. I za to tak bardzo ją kocham. Za to ,że jest.

Mówią ,że pies nie ma duszy. Dla mnie jednak ona ma duszę.
I im więcej ludzi poznaję tym bardziej kocham psy.

Pozdrawiamy i zostawiamy troszkę zimowych zdjęć.